W tym tygodniu przeczytałem artykuł księdza Bartnika w „Naszym Dzienniku” w którym sytuację w Polsce przyrównuje do sytuacji w Izraelu z okresu „Królów” Judy, którzy tworzyli wspólną Unię z Egiptem (odpowiednik Unii Europejskiej). Wyklina w nim polskich polityków, głupie społeczeństwo (które głosowało za wstąpieniem do UE) i część hierarchii, za ślepotę i za to że uwierzyła w zapewnienia, że polski kler będzie (się szarogęsił jak w Polsce) mógł rozwijać chrystianizację laickiej Europy, a Polska nie utraci suwerenności. Bartnik nawet usprawiedliwia idiotyzm Jana Pawła II, który namawiał polskie głupie owieczki do wstąpienia d unijnej stajni, że ponoć był tak naiwny, że „nie wiedział”,  bo mu doradcy nie powiedzieli. (No, tu ten naczelny klecha, nie był mądrzejszy od naszego wąsatego kretyna z Gdańska z Madonną w klapie). A teraz ksiądz Bartnik pomstuje i straszy cytatami z proroka Jeremiasza. Jeremiasz straszył swoich Izraelitów, że gdy się będą się zadawać z Egipcjanami, to ich wytraci. Nie Egipcjan wytraci, tylko Żydów, zaś Egipcjanie mogą dalej uprawić sodomię (dup…czyc  się)  z oślicami, z osłami, z kotami itp. Oto zdrowa logika!
   
      Słowa Jeremiasza nie były skierowane do prostaków ze wsi i żydowskich biedaków ale do warstwy oświeconej, kupieckiej, właścicieli ziemskich, urzędniczej itd. Na losie biedaków i prostaków Jeremiaszowi zależało tyle co psu na piątej nodze (chociaż brał ich w obronę przed władzą i lichwą). Ale w sumie niewiele mu zależało na biedaku, tak samo jak dzisiaj hierarchii kościelnej, naszych katabasów, którzy zabiegają o względy tzw. klasy średniej, natomiast los biedaków im wisi. Do Unii Europejskiej jeżdżą ci co mają pieniądze, z Unią się kochają, bawią i kopulują ludzie majętni o dużym społecznym potencjale. I kościół nie chce tracić na nich wpływu (i ich pieniędzy).
    
      Ksiądz Bartnik  nie przypadkowo przypomina przestrogi miotane przez Jeremiasza, bowiem cóż się działo w Egipcie w tym czasie? Ulubioną rozrywką Egipcjan były wieczorno-nocne spotkania, na których kobiety i mężczyźni nosili na głowach (ogolonych)  „toczki” uformowane z tłustych wonności, które rozpuszczając się od ciepłej skóry rozlewały się po całym ciele, namaszczając plecy, piersi, brzuchy, uda wonnym balsamem. Pito mocne alkohole, oddawano część światom podziemnym (bo Egipcjanie nie uznawali w religi prywatnej boga słońca i światła) i kopulowano się w półmroku, każda z każdym. Akurat tak samo jak dzisiaj w Unii Europejskiej. Gdy jeden młody pederasta, lekarz, wyjechał do pracy i na osiedlenie się do Anglii, to mi powiedział:  „Teraz jestem w raju”.  Miał na myśli wykwintny pederastyczny burdel.
   
       „Młody” Kościół traci w Polsce młodych ludzi, którzy nie chcą śpiewać pod księże dyktando „Barki” i słuchać o świętym papieżu. To nie te czasy, zgrzebnego komunizmu, gdy dominikanie zwabiali pod Beczkę krakowskich studentów, obiecując im, że gdy wywrócą komunę do góry nogami, to Kościół przywrócony do władzy, zrobi ich dygnitarzami i senatorami; co się spełniło ( ale nie dla wszystkich), bo stanowiska zostały już dawno rozdane i rozprzedane, a tymczasem urodziły się nowe pokolenia gołych (w sensie bez majątku) gołodupców, mających tylko dwie ręce do pracy i nie chcących słuchać, że nagroda za ich nędzę i stracone nadzieje, czeka na nich w niebie. Więc wyjeżdżają do Niemiec, Włoch, Hiszpanii... W Polsce nie ma kto dawać kasy na tacę, a  tymczasem, nasze kobiety na zachodzie poznają 77 rodzajów występnej miłości.
      
      Nie każdy wie, że panującą powszechnie modą miłości, wśród kopulujących się par w Ameryce i w UE jest stosunek doodbytniczy.  Cosik chłopu nie da włożyć (Bóg ojciec starego Testamentu, nie da włożyć)  członka do waginy, po bożemu, tylko w du..pę.
     
      Teologia Starego Testamentu jest pod tym względem manichejska i dwuznaczna – jakby napisana talmudycznym, zielonym językiem. Bo jakże to można twierdzić, że staremu Jahwe zależy na tym, żeby mężczyzna się nie zachowywał jak heteryk, ale jak pederasta. Niestety, pewności nie ma, że Jahwe nie jest pederastą (pomimo zapisu 309 kanonu w Katechizmie Rzymskim, że Bóg jest osobą bezpłciową). Bóg stworzył (przy stwarzaniu było Ich kilku) wszakże Adama na podobieństwo swoje i bardzo pragnął z nim obcować, tylko duma nie pozwalała go zabrać sobie jako osobistego kochanka do nieba. Potem stworzył Ewę, która popsuła mu szyki. Stwarzał ją bardzo prosto: ulepił z adamowego żebra podobną do niego kukłę ale bez członka. Adamowi tymczasem członek stał jak tyka i kiedy Bóg przyłożył Ewę do Adama, żeby ich ze sobą poznać, żeby dokonać gatunkowego utożsamiania i duchowej jedności, kiedy przyłożył ich przodami do siebie, stojący (jak tyka) członek Adama wszedł w krocze Ewy i wyrobił w nim analogon, dziurę odpowiadającą odwrotnym kształtom męskiego prącia.
 
        Dlatego Adam, mężczyzna jest również stworzycielem kobiecości kobiety. Co zaś do jego wrodzonej pederastii, która go spowinowaca ze Starym Szatanem (słowo Szatan, oznacza Pan), Jahwe, tonie należy się dziwić męskim inklinacjom wkładania członka do męskiego odbytu (jako rzeczy naturalnej zakodowanej przez Jahwe), ale należy się dziwić tej inklinacji w stosunku do odbytu w pośladkach kobiecych. To już jest zboczenie! Zboczenie nad którym boleje sam Diabeł, Młodszy Szatan, syn Starego Jahwe.
      
       To Lucyfer-Jutrzenka zapoznał seksualnie Adama z Ewą, uświadamiając im duchową jedność umysłów, ciał i narządów płciowych. Uświadomił im, że sami mogą być bogami. Ale do tego jest potrzeby członek i wagina i to jest niebo. Natomiast odbyt, to jest piekło. Stad mężczyźni szukając powinowactwa z diabłem, są najlepszymi kochankami kobiet, wkładającymi tylko do waginy, bo światem analnym, odbytem jako wejściem do podziemi się brzydzą. To kapłani wymyślili poniżają kobiety wymówkę, że przez macicę z piekła i do piekła dostaje się Diabeł. W teologii wagina służy tylko do tego, żeby mężczyzna włożył członka, bez prawa odczuwania przyjemności, złożył nasienie i uciekał od niej jak od rzeczy nieczystej. Natomiast dla Diabolosa, jest to zabaweczka, która służy mężczyźnie ku pocieszeniu. To nic, że nie jest bezpieczna i może by dla niego pułapką, kajdanami i ciężarem (szczególnie gdy chłop sobie napłodzi dzieci!), ale trudno, mało jest  rzeczy bezpiecznych na świecie! Życie fiołków i konwalii zaczyna się pięknym rozkwitem a kończy uwiądem i śmiercią, ale przecież ludzka psychika jest wiecznie pulsującym źródłem wody żywej i płomykiem, który nigdy nie gaśnie. Śmierć nie przerywa mojego życia psychicznego, mojej wściekłości na zgniłe zasady istnienia świata. Mój protest i pretensje nie giną poza grobem i są wiecznie żywe. Moje obrzydzenie do tego świata jest wiecznie żywe! I tu człowiek ma coś wspólnego z Młodszym Diabłem. Tak, że pod tym względem również Chrystusa można nazwać bratem Człowieka i Młodszym Diabłem. Można powiedzieć, że Jeshua będąc człowiekiem wybił się na Młodszego Diabła..
 
       Natomiast mężczyźni szukający powinowactwa z Bogiem (filozofowie, kapłani, poeci itp.) mają skłonności do sokrastejsko-platońskiej pederastii, jak nasi księża. Dlatego Bóg, czyli Satry Szatan, odbiera część w kościołach, w cerkwiach, Zborach itp. Watykanach , natomiast jego Syn, Szatan, Diabolos, odbiera cześć od romantycznych kochanków gdzieś nad stawem, w szuwarach, na uroczysku, w dąbrowie... Miłość w szuwarach jest szczera i romantyczna, natomiast pobłogosławiona w katedrze przez biskupa, dokonująca się interesownie i nieszczerze w mieszczańskim salonie, ma cechy prostytucji małżeńskiej.
Są ślady w Starym Testamencie pederastii Jahwe w postaci historii o Abramie, Sarze i ich synu Izaaku, oraz o nałożnicy Hagar i jej synu Onanie, wygnanym przez zazdrosną Sarę. Otóż pederastyczny Onan w tej historii jest pod opieką samego (naczelnego pederasty) Jahwe, Natomiast na heteroseksualnego Izaaka (ciepłe kluchy) Jahwe jest tak wściekły, ze każde go Abramowi zarznąć jak barana i spalić w ofierze. To, że się w końcu mityguje, nie świadczy o tym, że nie jest pederastą. Każe sobie stawiać  kamienne wielkie słupy-członki wycelowane w niebo!
      Tam gdzie ludzkość wyznawała matriarchalny kult Wielkiej Matki, tam lano w ofierze mleko na okrągły kamień (odpowiednik waginy).
 
        Dlaczego Jahwe zrezygnował z ofiary z Izaaka? Bo wybrał uległość i posłuszeństwo zamiast dumnego i wojowniczego homoseksualizmu. Bowiem zdał sobie sprawę, że człowiek heteroseksualny obdarzony rodziną, nie stworzy terrorystycznych organizacji zagrażających władzy i niebu. Dla każdej władzy heterykami jest łatwiej kierować, niż bandą kłótliwych ciot, wojowniczych lesbijek i zazdrośników pederastów.
A dlaczego Jahwe kazał się Abramowi obrzezać? Bo chciał być jeszcze bliżej jego żołędzia, bez napletka. Wiele razy (zapewne) upominał swego ziemskiego przyjaciela: Abramku nie zakrywaj żołędzi napletkiem! A gdy to nie pomagało, kazał mu uciąć napletek: To ty mnie tak kochasz, że nie chcesz się pozbyć głupiego napletka? Albo ja, albo nie będzie deszczu, albo jeszcze gorzej, sprowadzę na ciebie Amalekitów! Abram zrozumiał, że o kawałek skórki nie ma się co wadzić.  I w trzecim dniu po obrzezaniu, Jahwe przyszedł do domu Abrahama, żeby sprawdzić, jak cierpi, ale na widok jego cierpienia nie wszedł do namiotu przyjaciela. I kto powie, że nie jest to pedalska (i seksualna!), miłosna historia? I kto powie, że diabeł nie jest pół-kobietą?   Diabolos znaczy podwójny i wmyślając się w dwoistość natury dobra-zła dochodzę do wniosku (jak i inni przede mną), że jest on zarówno mężczyzną jak i kobietą. Jak mityczny Androgynos, z religijnych pism mistyczno-miłosnych Platona. Człowiek doskonały!
      
       Ja rozumiem, że skrobanki są drogie, że pastylki antykoncepcyjne są drogie, a przez gumkę partnerzy nie odczuwają siebie jak powinni i nie mają przyjemności… ale żeby mogąc się kochać po bożemu, wybierać seks analny jako lepszy i przyjemniejszy, to nie rozumiem tego zboczenia.  
I o to też Bartnikowi chodzi. Nie wiem tylko, czy czcigodny autor zdaje sobie sprawę, że ten kij ma dwa końce. Że powrót zepsutych na zachodzie mężczyzn i kobiet na łono naszej ojczyzny, wcale nie musi oznaczać powrotu ma łono Kościoła, gdzie się czci Starego Szatana, Boga Ojca ze ST (Jahwe), który utrzymuje swym kapłańskim autorytetem ten piekielny sens (etos) tego świata;  gdzie panuje Barack Obama, naczelnik amerykańskich rzezimieszków w zielonych bertach, nasi polscy oprawcy rezydujący w Warszawie, nasi bankierzy i kamienicznicy, z łaski których mamy nędzną pracę, lichy opał i drogie mieszkanie. Oni wszyscy panują, jak twierdzi św. Paweł z poręki Starego Szatana, Boga Ojca, naczelnika wszystkich naczelników i satrapy wszystkich satrapów świata (i kosmosu). Jest to on, Szatan (Sultan, Szejtan, Pan) jest przeciwny szczerej prawdziwej miłości, bo ona przeszkadza w bankierskich i gospodarczych interesach tego świata. Bowiem interesem tego świata i jego sprężyną jest prostytucja, lichwa, kłamstwo (przyrzekane przy ślubnie przed ołtarzem) i prostytucja małżeńska. Tak, że jedynym sakramentem coś wartym między kochającymi się ludźmi, to sakrament brany u polnego Boruty nad stawem w szuwarach.  Dlatego Kościół Łagiewnicki (w czym się zgadzam z Bartnikiem) jest taki niebezpieczny dla moralności Polaków.